Refleksje autorskie


   Myśli wywłaszczonego elwrowca




sierpień 2017 r

O LUDZIACH...

Tak sobie myślę że Panta Rhei (z greckiego - "wszystko płynie"), powiedzenie przypisywane Heraklitowi z Efezu należało by uzupełnić słowem „i odpływa”.
Kurczy się bowiem świat elwrowców !!! Na ulubionej zakładce - Wielkiej Liście Pracowników Elwro przybywa krzyżyków w tempie godnym lepszej sprawy.
Odeszli i nadal odchodzą ludzie których praca pozostawiła trwały ślad w historii Zakładu a nierzadko i w wymiarze całego Kraju.
Ale liczą się nie tylko dokonania zawodowe, trwałym składnikiem pamięci o człowieku jest jego osobowość czyli to jaki pozostawił po sobie ślad w pamięci otaczających go ludzi.
Tu wspaniałym przykładem jest postać Henryka Rożniakowskiego.
Ciszący się niezwykłym autorytetem nie tyko w BHZ gdzie pracował ale i w całym Zakładzie, imponował silą spokoju, rozwagą i życzliwą postawą w stosunku do ludzi.
Nigdy nie ukrywał swoich lewicowych poglądów ale też był zwolennikiem idei że wygrywać należy siłą argumentów a nie argumentem siły!
Trudno o bardziej wymowny fakt niż to że na jego pogrzebie w stanie wojennym organizowanym przez Zakład stawili się ludzie którzy dopiero poprzedniego dnia wyszli z internowania !
Myślę że takich ludzi znalazło by się więcej bo Elwro było miniaturowym odbiciem przekroju społecznego Kraju.
A skoro tak, to nie brakowało też osób które zaszczytu społeczności elwrowskiej raczej nie przynosili. Takie jest prawo życia.
W większości załogi Elwro funkcjonowały wlasne niepisane prawa oceny zasług.
Przy każdej okazji rocznicowej na różnego rodzaju akademiach były wręczane tzw „kartoniki” - dyplomy uznania. Były one przyjmowane dość przychylnie przez załogę ale zmiana nastąpiła w stanie wojennym kiedy zaczęto dostrzegać w tym aspekt polityczny.
Sam wbrew licznym nagabywaniom odmówiłem przyjęcia Dyplomu Ministra Przemyślu Maszynowego.
Jednak najbardziej cenioną przez załogę była złota, srebrna i brązowa odznaka Zasłużonego Pracownika Elwro która w powszechnej opinii była uznawana za odznaczenie apolityczne przyznawane głównie za osiągnięcia czysto zawodowe.
Przyczynił się do tego zapewne fakt że przyznanie tego odznaczenia wiązało się z wymogiem akceptacji przez wiele czynników zakładowych.
Miała ta odznaka jednak jedną istotną wadę: mocowana na pojedynczej szpilce była bardzo łatwa do zgubienia co doświadczyłem na własnej osobie.
Mówiąc o ludziach nie sposób nie wspomnieć o celebrytach czyli ludziach znanych głównie z tego że są znani.
Samo określenie „celebryta” zostało spopularyzowane wraz z upowszechnieniem się kolorowych czasopism plotkarskich ale jako zjawisko występowało w Elwro „ od zawsze” - na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie.
Celebryta występował i jako bumelant na produkcji niby „pilnujący porządku i dyscypliny” ale widzimy go też jako działacza młodzieżowego aktywnie organizującego różne „fajne imprezy” na koszt zakładu, znajdziemy go i na zbędnych nikomu nie potrzebnych stanowiskach pracy
oraz na niektórych wydziałach jako „super specjalistę”.
Szczytem celebry było w pewnym okresie występowanie na listach płac znanych sportowców których nijak nie mogłem spotkać mimo że wg listy płac pracowali na tym samym wydziale co ja.
A już osobną kartą był pewny pan dyrektor który bardzo łatwo wpadał w furię i wtedy rozbijał telefony które telefoniści ledwo nadążali wymieniać.
Takie zjawiska występowały zapewne też i w innych zakładach w Kraju i gdyby ich u nas nie było
to stanowilibyśmy kuriozalny ewenement.
Niektórzy celebryci nadal żyją i działają... a mnie uczono że wiecznie żywy jest tylko Lenin.

styczeń 2017 r

Cytat Horacego "non omnis moriar", czyli "nie wszystek umrę" świadczy o nieśmiertelności dzieł - pomimo że artyści umrą, pozostaną po nich ich dzieła.
Sytuacja wypisz-wymaluj pasująca do Elwro !!!
Bo oto minęło właśnie 10 lat od powstania Witryny Elwro która jest żywym przykładem kontynuacji Elwro w postaci wirtualnej.
Przez cały ten okres Witryna cieszyła się i nadal cieszy się ogromnym poparciem o czym świadczy wielki wkład pracy jaki włożyli elwrowcy i liczni przyjaciele Elwro na całym świecie w tworzenie Witryny Elwro.
Efekt tej pracy to ponad 80 stron na witrynie, Wielka Lista Elwrowców która lada dzień przekroczy 3000 nazwisk ustalonych przez samych elwrowców oraz dynamicznie rosnący
licznik odwiedzin
124 316

Często spotykam się z wyrazami uznania za prowadzenie Witryny, ja zaś za moją zasługę uznaję to że nie usiłowałem „na siłę” uszczęśliwić elwrowców stroną internetową swego autorstwa, ale pozwoliłem im zrobić ją samym.
I dobrze bo demokracja zawsze jest w cenie a ja nie jestem politykiem by mieć „parcie na szkło”.
Chociaż z tym parciem to też różnie bywa...na przykład do kuriozum należy zaliczyć próbę zawłaszczenia Witryny i to przez osoby mające raczej mierne pojęcie o Internecie i jeszcze mniejsze o tworzeniu stron internetowych.
Czegoś jednak od polityków się uczymy...

styczeń 2016 r

Kiedy 9 lat temu zastanawiałem się nad formułą strony internetowej ELWRO stanąłem przed problemem zapewnienia jej oglądalności, bo samo „uszczęśliwienie” elwrowców tematyczną stroną nie dawało żadnej gwarancji że zechcą oni ją oglądać.
Niewiele też dałoby zamieszczanie na stronie dokumentów archiwalnych, bo pomimo sentymentów lektura jakiegoś zarządzenia czy sprawozdania finansowego to jednak mało pasjonujący temat dla internauty.
Mógł bym w prawdzie pisywać tam różne artykuły na zasadzie bloga ale to też nie dawało pewności że dużo osób zechce to czytać.
Dlatego najlepszym wyjściem było zastosowanie zasady „zrób to sam” - czyli elwrowcy zróbcie sobie sami stronę internetową - a ja zamiast „gwiazdy medialnej” przydzieliłem sobie skromną funkcję moderatora.
I ta formuła znakomicie się sprawdziła !
Bo to elwrowcy stworzyli WITRYNĘ liczącą obecnie ponad 80 stron !
Tworzyli ją setki osób z załogi Elwro do których później dołączyli sympatycy z Kraju i zagranicy.
Do popularności WITRYNY przyczyniły się też jej apolityczność i neutralność światopoglądowa co powoduje że służy ona wszystkim elwrowcom a nie wybranym grupom.
Rekordy popularności nadal bije Wielka Lista Pracowników Elwro która w 100% powstaje ze zgłoszeń elwrowców, ich dzieci, wnuków oraz przyjaciół i zawiera już ponad 2800 nazwisk !
Witryna przedstawia wyłącznie pozytywny obraz Elwro pomijając wszelkie negatywy które siłą rzeczy musiały mieć miejsce w wielotysięcznym kolektywie będącym odbiciem społeczeństwa w zmniejszonej skali.
Ale wzajemne obrzucanie się błotem pozostawiamy politykom dla których jest to chleb powszedni i niekiedy sposób na życie.
Dlatego parafrazując wielkiego Jarosława Haska możemy powiedzieć że pamięć o Elwro jest wielka i nie zaginie nawet w VI Rzeczypospolitej.
Prawo życia.....

listopad 2015 r

Liczba odwiedzin na naszej witrynie przekroczyła grubo sto tysięcy (na dzień dzisiejszy 102 430),
co nie oznacza że tyle osób wchodziło na witrynę, ponieważ witrynę regularnie odwiedza dużo stałych internautów oraz różnego rodzaju firmy i instytucje .
Sukcesem dosłownie ostatnich dni jest rozwiązanie problemu małej ilości miejsca na Witrynie dzięki czemu teraz możemy lokować na Witrynie dostęp do wielkich aplikacji medialnych jak np. „Przewodnik po Elwro Bronisława Piwowara”.
Warto przypomnieć że nasza witryna jest unikatowa bo napisana w "czystym" języku HTML co było działaniem zamierzonym tak żeby też strona techniczna Witryny była "z epoki".
Takich stron już od dawna nikt nie tworzy bo to przypomina ręczne pisanie benedyktyńskich manuskryptów, a na dodatek mają one ograniczone możliwości.
Dzisiaj strony tworzy się automatycznie pod programami które działają na zasadzie edytora.
Dlatego postanowiłem zaniechać wszelkiej dalszej „pierestrojki”, zachować witrynę w dotychczasowym kształcie a stworzyć nową współczesną technicznie witrynę ELWROWCY 2,
która będzie miała link do starej witryny ELWROWCY co pozwoli swobodnie przechodzić z witryny nowej na "historyczną" i na odwrót.
Zawsze chętnie korzystam z różnych podpowiedzi i propozycji elwrowców co znakomicie ułatwia mi pracę, chociaż zdarzają się i takie jak ta - naprawdę kuriozalna sugestia o nader niejasnych intencjach - ażeby przekazać witrynę w ręce jakiejś bliżej nieokreślonej młodzieży
pod szczytnym pretekstem poznawania przez nią Elwro.
Otóż do poznawania Elwro wystarcza czytanie zawartości witryny bez konieczności jej posiadania.
I tyle w temacie...

marzec 2013 r

Mija 20 rocznica upadku i eksterminacji Elwro. Może słowo eksterminacja niezbyt tu pasuje z uwagi na poprawność językową, ale za to lepiej niż słowo likwidacja oddaje to, co uczyniono z naszym zakładem. Nie wspominam o samym procederze, bo jest on wystarczająco opisany na naszej Witrynie, chociaż towarzyszący mu szaber majątku zakładowego jeszcze nadal nie doczekał się naświetlenia.
Ale stała się rzecz jeszcze gorsza. W zaistniałym w kolejnych etapach likwidacji bałaganie zaginęła spora część dokumentacji płacowo – finansowej oraz kadrowej. Sam osobiście doświadczyłem tego, gdy przechodząc na emeryturę nie otrzymałem potwierdzenia zarobków z kilku lat z powodu zaginięcia dokumentów.
Zaginęły świadectwa i dyplomy ( w latach 50-tych i na początku 60-tych do Kadr oddawano oryginały ). Prawdziwy dramat nadszedł dopiero po ostatecznej likwidacji zakładu.
Obecnie nikt nie potrafi powiedzieć gdzie znajdują się archiwa zakładu, chociaż istnieją jasne przepisy mówiące o tym, co należy z nimi zrobić w przypadku likwidacji zakładu.
Otrzymuję wiele zapytań z Kraju i z zagranicy od elwrowców poszukujących dysponenta archiwów personalno-płacowych Zakładów Elektronicznych ELWRO, który może wystawić tak zwany dokument RP-7 potrzebny w staraniach o emeryturę. Zdesperowani ludzie szukają po wszelkich możliwych instytucjach – bez skutku!
Nie wiem czy kiedyś doczekamy się upamiętnienia Elwro w jakiejkolwiek postaci chociażby z tego powodu, że byliśmy przez 30 lat lokomotywą postępu technicznego. Niestety nasza lokomotywa poszła do nieba wykolejona przez okrutną rzeczywistość.
Ale o to pojawił się we Wrocławiu pomnik, którego symbolika znakomicie wpisuje się w dzieje Elwro, wskazując na ich tragiczny koniec.
„Lokomotywa do nieba” to ciekawy pomnik czy jak kto woli rzeźba miejska, skłaniający
do refleksji – w sam raz dla nas ! A skoro nie mamy swojego pomnika, to przycupnijmy na chwilę w cieniu cudzej sławy i udawajmy że pomnik mówi o nas...



styczeń 2012 r

Nawet się nie obejrzeliśmy jak minęło 5 lat, od kiedy tworząc wspólnym wysiłkiem
Witrynę Elwro, odbudowujemy nasz zakład w postaci wirtualnej.
Zatrzymaliśmy czas – wchodząc na Witrynę wracamy do lat naszej działalności zawodowej,
jakże często do lat młodości.
Na Witrynie wszystko jest „z epoki”, a nawet sama Witryna ( technika wykonania ) jest też eksponatem „ z epoki”.
I niech tak zostanie, sami sobie budujemy wirtualny pomnik a pomniki maja to do siebie,
że służą do utrwalania pamięci. I jest to niestety jak na razie jedyny pomnik po Elwro,
bo dawne obiekty elwrowskie znikają lub ulegają przebudowie a ostatnio nawet przystanek autobusowy MPK tuż przy Zakładzie zwany dawniej „Elwro”, otrzymał nazwę „Ostrowskiego”.
Ulica Mikołaja Ostrowskiego ( pisarz radziecki ) została przemianowana na Aleksandra Ostrowskiego ( pisarz rosyjski ), ale żadnemu urzędnikowi nie przyszło do głowy
ażeby nazwać ten kawałek ulicy „Elwrowska” – a szkoda!
Dlatego ponawiam apel:

Ufundujmy wspólnymi siłami chociaż skromną tablicę pamiątkowa o Naszym Zakładzie !

Mogłoby to zrobić też Miasto, ale ja nie mam żadnego dojścia do wysokich progów
władz miejskich, a może ktoś ma? Nie unosimy się pychą i zarozumialstwem.
Chcemy jedynie by nasze zasługi dla rozwoju elektroniki oraz informatyki w Polsce
znalazły chociaż skromne upamiętnienie.
Nie zabiegamy też o sławę, bo o wartości sławy przypomina nam cytat ze Szwejka:
„Všechna sláva polní tráva. Člověk by chtěl být gigantem, a je hovno".
I tyle w temacie...

maj 2011 r

Kiedy zastanawiałem się jakie motto byłoby odpowiednie dla naszej Witryny,
najbardziej trafnym wydało mi się:
ZAKŁAD MOŻNA ZNISZCZYĆ - PAMIĘĆ NIE !
I chociaż plagiat widać tu gołym okiem, pomyślałem sobie - a niech tam...
Sam fakt istnienia naszej Witryny jest najlepszym dowodem na właściwy dobór tej sentencji.
Bo ani się obejrzeliśmy jak minęło 4 lata od kiedy elwrowcy - czyli my, tworzymy od
nowa Elwro w postaci wirtualnej.
Współtwórców Witryny Elwro można już liczyć nawet na setki, a są nimi zarówno ci którzy piszą teksty publicystyczne czy polemiki na poziomie profesjonalnego dziennikarstwa jak i bardzo liczni elwrowcy którzy przesyłają jedynie swoje czy kolegów personalia do umieszczenia na Wielkiej Liście Elwrowców.
Szczególnie wzruszające są tu zgłoszenia nazwisk nieżyjących już rodziców przez ich dzieci lub wnuków.
Wielka Lista od początku pozostaje najbardziej popularną zakładką Witryny która powstała jedynie z pamięci i notatek własnych elwrowców, ponieważ nigdy nie dysponowaliśmy żadnym dokumentem tego typu.
Imponująca liczba grubo ponad 2 000 nazwisk jest bez przerwy uzupełniana !
Zgromadzony na Witrynie materiał budzi żywe zainteresowanie wielu osób i instytucji zajmujących się dokumentowaniem czy publicystyką, ale zdaję sobie sprawę że jest on bardzo niekompletny – rażącym jest brak materiałów o produkcji wielkoseryjnej.
Uważam że ogromną zaletą Witryny jest to, że nigdy na jej łamach nie zagościły największe plagi medialne – polityka i sex, co nie znaczy że potępiam ten ostatni.
Najbardziej wartościowym elementem są prezentowane na Witrynie różnorodne, czasami sprzeczne ze sobą opinie i materiały, co jest gwarantem jej żywotności.
Każdy ma prawo do własnego zdania i własnych poglądów, ponieważ prawo do „ jedynie słusznych poglądów ” ma tylko Wszechmogący.
Brak różnorodności w publikowanych materiałach i wypowiadanych opiniach szybko upodobnił by Witrynę do nudnej ulotki reklamowej.
No to piszmy na Witrynie o sobie, bo w mas mediach królują kłótnie polityków oraz szczegółowe relacje z kolejnych romansów naszych celebrytek ( kiedyś to się nazywało inaczej ) i tam o nas raczej nie napiszą.
Takie czasy...

wrzesień 2010 r

Z niemałym zdumieniem zobaczyłem niedawno na baku bardzo nowoczesnego motocykla napis JUNAK, który okazał się być wiernie odwzorowanym znakiem firmowym kultowego motocykla
z lat 50 – 60 ub. wieku, nieistniejącej już od dziesiątków lat Szczecińskiej Fabryki Motocykli.
Okazało się że pod tą marką są produkowane w Polsce motocykle, którym legendarna nazwa przysparza dodatkowego splendoru. Znakomity chwyt marketingowy !
No cóż, nie każdy chłop z widłami to Posejdon i nie każdy producent to wytwórca markowych wyrobów - dlatego dobre, znane logo z tradycją to dziś rzecz bardzo pożądana.
Trudno o bardziej prestiżową markę niż ELWRO i wcale się nie zdziwię gdy pewnego dnia zobaczymy na rynku wyroby z branży elektronicznej czy informatycznej zaopatrzone w ten znak firmowy. Pozostaje pytanie - jak to się ma w świetle prawa i kto jest prawnym właścicielem logo ELWRO. Nie ukrywam że sam chętnie kupił bym np. laptopa z napisem ELWRO ODRA 1306, bo sentyment to uczucie bardzo silne.
Nim jednak oddamy się sentymentom, może warto zastanowić się nad prawną stroną całej tej sprawy i ewentualnie powołać jakieś tak modne obecnie stowarzyszenie, fundację lub inny organ który zajmie się ochroną naszych symboli i znaków towarowych.
Jak się straciło majątek, to może uratujmy chociaż szlachectwo...

wrzesień 2009 r

Od lat obserwujemy w mediach usiłowania powiększenia ilości polskich świętych o kolejnego i to bez przepisanego prawem kanonicznym procesu beatyfikacyjnego.
Chodzi o uporczywie tworzoną przez media postać męczennika „za sprawę nauki” - konstruktora Jacka Karpińskiego, którego „niecne knowania” Elwro zmusiły do zajęcia się hodowlą świń, z resztą też bez większego powodzenia.
Nie zamierzam podejmować dyskusji o wartości merytorycznej komputera K-202 i dla uproszczenia przyjmuję że była to konstrukcja jedyna i genialna w skali światowej.
Oglądałem ten komputer na MT w Poznaniu otoczony licznym zestawem urządzeń peryferyjnych produkcji angielskiej i już wtedy pomyślałem że tak zwany „wsad dewizowy” - jeden z decydujących czynników w gospodarce PRL-u, przekreśla jego szansę na produkcję. Myślę że były i inne przyczyny, ale oskarżanie Elwro o niszczenie konkurencji bez podania choćby jednego dowodu to szukanie winnego plam na Księżycu.
Pan Karpiński nie mógł być i nie był konkurentem dla Elwro - zakładu dysponującego potężnym potencjałem produkcyjnym, własnym zapleczem naukowym, produkującym komputery oparte na podzespołach produkcji krajowej. Może po latach upokarzającego milczenia ktoś wreszcie zabierze glos w tej sprawie i zakończy ten wakacyjny temat w mediach.

styczeń 2009 r

W tym roku mija 50 lat od utworzenia Elwro. Jest to dobra okazja do przypomnienia wniesionego przez Elwro wkładu do rozwoju technicznego zarówno Polski jak i Europy Wschodniej.
Już na samym początku swojej działalności, poprzez uruchomienie wielkoseryjnej produkcji telewizyjnych przełączników kanałów oraz zespołów odchylania linii ( dwóch bardzo ważnych podzespołów telewizora ), Elwro umożliwiło masową produkcję krajowych odbiorników telewizyjnych - wówczas przedmiotu snów i marzeń wielu milionów Polaków. Produkowana w Elwro głowica UKF umożliwiła produkcję odbiorników radiowych z zakresem fal ultrakrótkich, a co za tym idzie – słuchania audycji radiowych wolnych od trzasków i szumów.
Ale największe dokonania to uruchomienie pierwszej w Europie Wschodniej i Środkowej seryjnej produkcji komputerów, ich dalszy rozwój oraz zapoczątkowanie komputeryzacji na ogromnym obszarze pomiędzy Łabą a Wyspami Kurylskimi. Brzmi to patetycznie, ale takie są fakty !
Bo też faktem jest, że wszystkie kraje bloku wschodniego rozpoczynały komputeryzację od maszyn elwrowskich, podobnie jak Korea Płn czy Wietnam Płn.
Produkowana w Elwro automatyka przemysłowa umożliwiła eksport polskich cukrowni do wielu krajów świata. Pamiętajmy że bardzo szeroki profil produkcyjny Elwro zawierał też całą gamę kalkulatorów – przedmiotu ogromnego pożądania księgowych i urzędników, a kieszonkowy minikalkulator Elwro był obiektem szpanerskich marzeń wśród młodzieży, większym niż dzisiaj iPhone ! Przewoźne laboratoria do pomiaru zanieczyszczeń środowiska, szkolne minikomputery a nawet... gry komputerowe oraz wiele innych pozycji nie musiało czekać na odbiorców.
Uzasadnioną dumą napawa fakt że profil produkcyjny był oparty w dużym stopniu o własne rozwiązania konstrukcyjne i technologiczne. To mówi samo za siebie !
Podobno wielkie dokonania doceniane są dopiero po śmierci ich twórców.
Ale Elwro nie musiało umrzeć by udowodnić wielkość swoich dokonań !!!

lipiec 2008 r

Pomysł stworzenia strony internetowej o elwrowcach jak na razie spotyka się z powszechną aprobatą, a wiele osób deklaruje chęć przysłania materiałów. Dla porządku przypominam, że nasza witryna jest całkowicie apolityczna i neutralna światopoglądowo, a jedynym kryterium przynależności jest praca w ZE ELWRO.
To my wszyscy tworzyliśmy zarówno jasne jak i ciemne strony ELWRO !!!
Na sukcesy składała się praca zarówno konstruktorów, technologów i zaplecza technicznego,
jak i mozolny wysiłek setek pań na produkcji, które mówiąc literacko " własną piersią "
( a miały czym ! ) torowały drogę ELWRO do sukcesu.
Dlatego proszę, nie miejcie oporów typu "nie pchania się na afisz", przysyłajcie zdjęcia i materiały. Liczy się tylko nasza praca i nasz wysiłek włożony w rozwój Elwro !
Elwro über alles ?... Czemu nie !!!

marzec 2008 r

Pomimo upływu wielu lat, nadal zastanawiamy się dlaczego "padł" nasz Zakład, czołowy producent sprzętu informatycznego w Europie Wschodniej.
Pikanterii dodaje fakt, że działo się to w okresie kiedy Technologia Informacyjna
wkraczała w okres najbardziej burzliwego rozwoju !!!
Złożyło się na to wiele czynników zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych, dla których katalizatorem była odbywająca sie wówczas transformacja ustrojowa.
Ale najbardziej zastanawiająca jest całkowicie bierna postawa załogi, którą w żaden sposób nie tłumaczy istniejąca wówczas blokada informacji.
Myślę że upłynie jeszcze sporo lat zanim ta sprawa doczeka się pełnego wyjaśnienia, a oceny tego zdarzenia dokonają być moze nasze prawnuki.
I oby ta ocena nie wypadła dla nas tak:


Wróć na stronę główną